Pomoc - Blog ControlBee

17 tysięcy procent normy, czyli ul za 13 milionów dolarów

Jak Amerykanie oszaleli na punkcie pszczół, czyli krótka historia pewnego popularnego ula.

Pszczelarstwo od kilku lat przyciąga coraz większą liczbę pasjonatów. Jest to z jednej strony spowodowane nagłaśnianiem problemu malejącej populacji pszczół, z drugiej, z coraz popularniejszą modą na “slow”, czyli niespieszne celebrowanie życia, lokalne produkty i docenianie tradycyjnego rzemiosła. Takie inicjatywy, jak Miejskie Pszczoły czy Pszczelarium są dowodem, ze pszczoły na dobre zawitały też do dużych miast.

Dlaczego o tym piszę? Bo pamiętam, jakiego “pszczelarskiego” olśnienia doznałem obserwując popularny portal crowfundingowy Indiegogo. Jest to amerykańska platforma, gdzie można uruchomić zbiórkę na wymyślony przez siebie cel.

W czasie gdy mieszkałem w Dolinie Krzemowej, pracując nad rozwojem swojego startupu, często obserwowałem pomysły z Indiegogo. Były to głównie nowinki techniczne, drobne urządzenia i nowoczesne gadżety, czyli rzeczy, na które pieniądze wydaje przeciętny dwudziesto-trzydziestolatek. 

W gąszczu nowych technologii wyróżniał się ul, drewniany, ze spadzistym daszkiem i o tradycyjnym wyglądzie. Nowością Flow Hive był sposób pozyskiwania miodu; unikalny projekt z kranem pozwalał pozyskiwać miód bezpośrednio z ula, w sposób bezpieczny dla owadów.

Liczba zainteresowanych tym produktem rósł z dnia na dzień; twórcy szybko zdobyli zakładaną sumę, 100% funduszy, potem było 200, 300%. Ruszyła prawdziwa lawina, zamówienia składały osoby z całego świata, zarówno debiutanci, jak i pszczelarze z doświadczeniem. Sami pomysłodawcy nie mogli uwierzyć, gdy, koniec końców, suma, którą planowali uzbierać przekroczyła 17380%. Tak, dobrze czytacie: 17 tysięcy trzysta osiemdziesiąt procent! Australijczycy Cedar i Stuart Anderson zebrali ponad trzynaście milionów dolarów.

Dlaczego o tym piszę? Z jednej strony, bo oczywiście liczby te robią wrażenie, szczególnie jeśli całe tygodnie przebywasz w środowisku zajmującym się jedynie aplikacjami, startupami i światem wirtualnym. Ale dla mnie był to wyraźny sygnał, że jest to ogromny, fascynujący rynek, na którym można to doświadczenie, wyniesione z Doliny Krzemowej, wykorzystać. W głowie zaczęła mi kiełkować myśl, o aplikacji, która pomogłaby pszczelarzom. Bo skoro są gotowi kupić ul za 700 dolarów, czekać tygodniami na realizację zamówienia, to będą go też chcieli chronić przed kradzieżą i wandalami. A kalifornijskie media sporo miejsca poświęcają problemowi kradzieży uli, a nawet całych pasiek i wielotysięcznych strat, z jakimi borykają się pszczelarze.

Jakiś czas później dowiedziałem się, że w Polsce, w moim rodzinnym Elblągu, jest ktoś, kto pracuje nad prototypem urządzenia, które walczyłoby z kradzieżami uli.. Niedługo potem połączyliśmy siły, by powstało ControlBee

Tym osobistym wpisem chciałem zainicjować nasz blog, gdzie będziemy dzielić się z Wami naszymi spostrzeżeniami i ciekawostkami ze świata pszczół i nowych technologii, bo mają one, jak widać, zaskakująco wiele wspólnego.


 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów